Po co jechać na zlot?

Historia Tadeusza

Transkrypcja

Mam na imię Tadeusz. Jestem alkoholikiem. Chcę Wam przekazać taką informację i swoje doświadczenia pt.: Dlaczego warto przyjechać na Zlot AA. Pamiętam taki swój pierwszy wyjazd na spotkanie większej grupy ludzi z AA. Było to w 87 roku. Spotykali się anonimowi alkoholicy na Jasnej Górze w Częstochowie. Jechałem tam z nadzieją spotkać ludzi, nie w celach pielgrzymkowych, nie w celach modlitewnych, ale spotkać ludzi z aa, większą grupę, ponieważ zafascynowałem się swoją grupą macierzystą, w której spotkałem ludzi i myślałem, że wyjątkowych ludzi spotkałem. Chciałem poznać więcej – czy są też tacy sami. I pojechałem. I faktycznie poznałem ludzi z różnych środowisk, z różnych miast w Polsce. Nie było ich za wielu, bo to rok 87. Ale dowiedziałem się, że się spotykają cyklicznie właśnie przy okazji takich zlotów. No to zapragnąłem znowu zobaczyć, zobaczyć czy są, tych co poznałem to porozmawiać z nimi. Potrzebowałem przynależności i przyjaźni. W 88 roku pojechałem na kongres do Wrocławia, i chcę Wam powiedzieć, w jednym miejscu – w hali, kiedyś nazywała się ludowej, dziś tysiąclecia, spotkało się chyba z dwa tysiące ludzi z AA. I wiecie czego tam doznałem? Wewnętrznego, jakby takiego, pobudzenia mocy. Moc była w tych ludziach. Ich uśmiech, ich energia, radość, że jesteśmy razem, trwamy, że rozwijamy się, że nam się życie prostuje, że nam się relacje naprawiają, że życie staje się coraz piękniejsze. Dlatego obdarzony taką energią, bardzo ochoczo włączyłem się w działanie AA, w służby AA. Dowiedziałem się również o dużych takich spotkaniach, konwencjach, które odbywają się co pięć lat w Stanach Zjednoczonych. Musiałem na to trochę poczekać i odłożyć trochę grosza. Ale warto było. To było wydarzenie. Do dzisiaj wspominam. Osiemdziesiąt około tysięcy ludzi w San Diego w Kalifornii, spotkało się na mityngach, ale główny mityng rozpoczęcia na stadionie taka rzesza ludzi z całego świata, mówiących różnymi językami. Ale wszyscy uśmiechnięci, wszyscy pozdrawiający. Każdy przyjazny. Atmosfera, nigdy nie zaznałem takiej atmosfery w żadnym takim miejscu. A tutaj była tak zwielokrotniona tą ilością osób, które uczestniczyły w tym spotkaniu, dlatego czułem dreszcze kiedy podaliśmy sobie ręce na tym stadionie, jak przepływa przeze mnie taka moc, jakaś niewidzialna energia. I taka pewność gdzieś się rodziła we mnie, że to jest to czego szukałem. Przynależność. Nie separacja. Być przynależnym do ludzi, do ludzi, którzy są szczęśliwi. Dlatego ja serdecznie zachęcam, aby przeżyć takie wydarzenia, bo ja je powtórzyłem jeszcze potem w Minneapolis na takiej konwencji, powtarzałem je w Polsce na spotkaniach co pięć lat z okazji powstania Wspólnoty AA w Polsce. Czy to w Poznaniu, czy to w Krakowie, czy to w Warszawie, czy to na Śląsku, czy we Wrocławiu, no i teraz znowu wielkie wydarzenie 50 lat AA w Polsce w Poznaniu. Bardzo chcę tam być. Tylko jedynie zdrowie może mi przeszkodzić w tym, ale zrobię wszystko i będę tak starał się dbać o swoje zdrowie żeby dołączyć do tej rzeszy szczęśliwych ludzi w Poznaniu na zlocie pięćdziesięciolecia. Dziękuję Wam.

Inne historie:

Wiersz na zlot

AA AA – takie dwie litery zwykleOd czasu już dość długiegoSą dla mnie bardzo niezwykleZrobiły i robią tyle dobrego. Lecz zanim to nastąpiłoMusiało wiele się zdarzyćNim…

Menu